niedziela, 21 lutego 2010

6. Słowenia - Celja, nightview

Druga ze Słowenii, tym razem całkiem ładny nocny widoczek z miasta Celje. Od Katji i jej boyfrienda. ;) Skan nie wyszedł zbyt dobrze, ale jeżeli chodzi o światła to na kartce też większość jest zielona.

5. Finlandia - dzieło Samuli Heimonena

Moja pierwsza Finlandia - i to całkiem fajna. Obraz, grafika czy inne cuś, w każdym razie podpisane nazwiskiem Samuli Heimonena. Dziwi mnie tylko fakt, że pod tym nazwiskiem jest jeszcze napis 'Ratsastaja, litografia, 2006'. I nie wiem, czy po fińsku 'litografia' też coś znaczy, czy może znaczy to samo co po polsku, czy to słowo znalazło się na kartce z jeszcze innego powodu.

4. Holandia - obraz Chagalla

Pocztówki z reprodukcjami obrazów są u mnie bardzo miło widziane, więc i ta mi się spodobała. Obraz Marca Chagalla, nie jestem pewna co do tytułu - dziewczyna napisała, że to 'Le mariage', ale gdy wpisuję ten tytuł w google, wyskakują mi inne obrazy Chagalla. Nie wiem, nie jestem znawczynią sztuki, po prostu lubię takie kartki. :)

3. Słowenia - kwiatki :D

Kolejna kartka jest całkiem ładna, chociaż trochę... monotonna. No i adresatka raczej nie wysiliła się z pisaniem - z tyłu są same pozdrowienia, ale za to w dwóch językach.
 Przy skanowaniu nieuważnie obcięłam połowę białej ramki, więc dla lepszego efektu usunęłam całą. ^^

2. USA - Confederate Generals

Drugą kartkę dostałam tego samego dnia - ID obu kartek różniły się tylko jedną cyferką, więc prawdopodobnie zostałam dwa razy wylosowana. Kartka przedstawia generałów Konfederacji z wojny secesyjnej. Całkiem ciekawy pomysł na kartkę, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi historię. A ja lubię, więc z kartki byłam zadowolona.

1. USA - National Aquarium in Baltimore

Zacznę od kartek postcrossingowych - tak jak pisałam w poprzednim poście, moja pierwsza otrzymana kartka pochodziła z USA. Nie jest to może szczyt moich pocztówkowych marzeń, ale i tak byłam bardzo ucieszona, gdy ją dostałam.

Początek

Moja przygoda z postcrossingiem zaczęła się dokładnie 10 czerwca 2009 roku. Pierwsza kartka została wysłana do USA tego samego dnia, moja pierwsza otrzymana też pochodziła ze Stanów. Moje postcrossingowe początki nie były zbyt imponujące - w czerwcu wysłałam jeszcze dwie kartki, w lipcu jedną, w sierpniu kolejne trzy... We wrześniu w ogóle, ale w październiku zaczęłam się rozkręcać. Przyznaję, że dużą przeszkodą były (i nadal są) ceny znaczków, bo niestety nie mogę sobie pozwolić na wysyłanie tylu kartek, ile bym chciała. Ale teraz niezmiernie żałuję, że nie wciągnęłam się na samym początku - w wakacje zwiedziłam całkiem sporo miejsc, z których mogłabym mieć naprawdę wspaniałe kartki - a tu się o tym nie pomyślało, albo się pomyślało i się kupiło jedną czy dwie. Ale cóż, będę miała nauczkę na przyszłość, no i będę musiała znowu tam pojechać. :) Ostatnio (głównie za sprawą forum) zajęłam się tagami i RR-ami, także liczba kartek w mojej kolekcji systematycznie się powiększa.
Postaram się jak najszybciej wrzucić skany kartek, które już mam, a potem blog będzie systematycznie (mam nadzieję!) aktualizowany postami ze zdjęciami świeżo otrzymanych kartek. :)